niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 50


                                                        ***Oczami Louis’a***
Ten moment. Moment, w którym dowiedziałem się, że Emily jest w ciąży. Ten moment, kiedy dotarło do mnie, że będę tatą. Ten jeden moment, który sprawił, że poczułem się najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. To, co się działo w mojej głowie było nie do opisania. Nawet nie mam pojęcia, z czym to można porównać. Choć.. Pamiętam, że czułem coś podobnego w momencie, kiedy złączyli nas w zespół. Pragnąłem tego z całego serca, mogliśmy robić to, co kochamy i przy okazji spełniać marzenia. Kolejne to były oświadczyny. Teraz uczucie było podobne, choć znacznie większe. Tym bardziej, że kompletnie się tego nie spodziewaliśmy. Gdy dowiedziałem się, że nie będziemy mogli mieć dzieci, to był jak cios prosto w serce. Jakby w jednej sekundzie cały świat się skończył, a wszystko straciło sens. Jakbyśmy stracili cel, do którego bardzo chcieliśmy dążyć. W głowie ciągle toczyła się walka z własnymi myślami. Dodatkowo widząc cierpienie Emily uczucia we mnie rosły, a serce rozpadało się na milion kawałków. Do tego jeszcze malutka Melanie. Wpatrując się w blondynkę, która zajmuje się małą, miałem ochotę płakać lub krzyczeć. Nie spodziewałem się, że przyjdzie dzień, w którym to wszystko się odmieni. Z pewnością można to nazwać darem.
- Louis – jakby wyrwany z transu podniosłem głowę napotykając po drodze zatroskane tęczówki Niall’a. - Wszystko w porządku? – Zapytał przyglądając mi się uważnie, a ja skinąłem głową potwierdzająco.
- Nigdy nie było lepiej – uśmiechnąłem się szeroko na myśl, że już za niedługo będę mógł oficjalnie nazwać Emily moją żoną.
- Siema, siema! – Do pokoju wpadł Hazza, a za nim reszta – I jak się ma nasz przyszły pantoflarz? – Zapytał z cwaniackim uśmiechem, za co dostał w głowę od Liam’a.
- Ej! Za co to!? – Pomimo tego, że pewnie go to nie zabolało roztarł ręką miejsce uderzenia.
- Ja też jestem żonaty, więc uważaj – odparł mu Liam, a wszyscy się zaśmialiśmy. Wziąłem głęboki oddech i spojrzałem do lustra poprawiając sobie krawat.
- Żenisz się… - Loczek utkwił swój wzrok w ścianie – Ty się żenisz… - z jego ust wypadło kolejne zdanie, a chłopak pokręcił głową z jakby niedowierzaniem.
- Czy to jest jakaś niegustowna obelga? – Podniosłem pytająco brew uważnie przyglądając się Harremu. Chłopak jakby wyrwany z głębokich przemyśleń (których nigdy nie miał) spojrzał na mnie.
- Nie, nie! – Zaprzeczył gestem dłoni, a ja uśmiechnąłem się pod nosem. No tak… sam jeszcze nie mogę w to do końca uwierzyć. Ja, Louis Tomlinson, który zawsze wolał zabawę niż stałe związki. Ten, któremu w głowie ciągle była zabawa za nie długo ma być mężem. Ha, ha, dobre sobie.. Gdyby mi ktoś powiedział dwa i pół roku temu, że moje życie się wywróci o sto osiemdziesiąt stopni, że poślubię Emily, z którą na początku łączyła mnie niechęć… Dobra, może nie do końca niechęć, bo od samego początku mnie zaintrygowała. Jej otwartość, szczerość. To było coś, ale lubiłem się z nią droczyć. Ona ze mną też, więc trochę to wszystko trwało. Gdyby mi ktoś powiedział, że wkrótce zostanę ojcem.. Pewnie szczerze bym to wszystko wyśmiał znając moje ‘poprzednie’ życie. A teraz? Nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłoby być w jakimś stopniu inaczej. Jest idealnie.
- Nie sądziłem, że dotrwamy do takiego momentu – odezwałem się wypuszczając głośno powietrze – Ale cieszę się, że jesteście ze mną – Z biegiem czasu uświadomiłem sobie, ile czasu tworzymy zespół. Z pięciu pozornie różnych chłopaków, którzy mieli jeden, wspólny cel staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi.
- Cokolwiek by się nie działo zawsze będziemy mogli na siebie liczyć – Zayn uśmiechnął się nieśmiało i jak to on miał w zwyczaju zagryzł dolną wargę. Wszyscy zgodnie przytaknęliśmy głowami.
- Już czas Lou, choć – Niall położył mi dłoń na ramieniu, a ja skinąłem lekko głową. Skłamałbym mówiąc, że nie jestem zdenerwowany. Serce biło jak oszalałe, a ręce się trzęsły. Będąc już w kościele wkradła się pewna obawa..’A co jeśli się pomylę? A co jeśli zapomnę, co powiedzieć? A co jeśli upuszczę obrączkę?”. I w tym momencie zachowywałem się jak baba. Na szczęście, gdy tylko zobaczyłem kroczącą w moją stronę Emily wszystko minęło. Wyglądała nieziemsko. Była idealna, cudowna, piękna. Była moja. Potem ani się obejrzałem, jak tańczyliśmy do piosenki, przy której się jej oświadczyłem.
- Kocham cię Louis – powiedziała moja żona łącząc nasze usta w pocałunku.
- Ja ciebie też kocham Emily. Emily Tomlinson. – Odparłem z wielkim uśmiechem. Przytuleni kołysaliśmy się w rytm muzyki. Jestem cholernym szczęściarzem mając taką dziewczynę obok siebie.  Patrząc z perspektywy czasu na to, co się działo mogę z całą pewnością stwierdzić, jakim byłem idiotą. Wiele rzeczy się wydarzyło i zdaję sobie sprawę, że niektórzy obserwują mój każdy krok, czekając na jakiekolwiek potknięcie. Ale wiecie co? Nie interesuje mnie to. Ważne jest to, że z Emily stworzymy rodzinę.
                                               ***Oczami Kate. Dwa tygodnie później***
Stałam na samym szczycie schodów i usilnie myślałam.
- Cześć kochanie, co robisz? – Usta chłopaka wylądowały na moim policzku.
- Mamy za dużo pokoi, nie uważasz? – Powiedziałam po chwili licząc każde drzwi. W sumie po co nam we dwójkę sześć pokoi? – Co ty na to, aby z sześciu zrobić trzy i przy okazji powiększylibyśmy sobie sypialnię, która prawdę mówiąc jest naprawdę mała.
- Jakoś wcześniej Ci nie przeszkadzało… - wymruczał do mojego ucha przy okazji mnie łaskocząc, na co wybuchnęłam śmiechem.
- Daj spokój. Kiedy ostatnio tu był remont? – Spytałam poważnie patrząc na wyblakły kolor ścian.
- A bo ja wiem? Kilka lat temu może… - zamyślił się na chwilę
- Dlatego czas na zmiany, zgadasz się? – Spytałam robiąc oczy szczeniaka. Powinno zadziałać.
- To nawet świetny pomysł –niechętnie mi przytaknął, a ja rzuciłam mu się na szyję.
- Właśnie… - powiedziałam kierując się na dół – dzwoniłam do Demi i przyjdzie jednak na ślub – powiedziałam wesoło nalewając sobie wody do szklanki.
- To fajnie. Kurde… nie mogę uwierzyć, że to już za dwa tygodnie. – Westchnął opierając się rękami o blat.
- A co byś zrobił, gdybym Ci powiedziała, że… - przeciągnęłam, a chłopak uważnie mi się przyglądał -…że się rozmyśliłam? – Palnęłam, a jego źrenice się powiększyły.
- Rozmyśliłaś? – Spytał marszcząc czoło i zakładając ręce na piersi.
- No wiesz… Jesteśmy młodzi, przed nami prawie całe życie, trzeba się wyszaleć. Po co się z tym wszystkim śpieszyć? - Rozłożyłam ręce i wzruszyłam ramionami.
- Słucham?! –Powiedział niedowierzająco z nutką złości i zawodu w głosie.
- Oj no przecież żartowałam, tak? – Przygryzłam dolną wargę.
- Zabiję Cię kiedyś! Chodź tu! – Ruszył w moją stronę, a ja zaczęłam uciekać. Wiedziałam, co zamierza zrobić.
- Nie! Proszę przestań! – Mówiłam między napadami śmiechu, kiedy chłopak zaczął mnie łaskotać – Już nie będę, okey? – łapczywie złapałam powietrze. – Horan! – Wydarłam się.
- Dlaczego mówisz do mnie po nazwisku? – Spytał zaprzestając dotychczasowych czynności.
- Bo mnie denerwujesz i nic na Ciebie nie działa.
- Lepiej się przyzwyczajaj do tego nazwiska, bo za niedługo sama będziesz takie mieć – odparł pstrykając mnie w nos i ruszył do kuchni.

                                                        ***Dzień ślubu***
 Wielki dzień. Ostatnie poprawki. Sprawdzenie, czy aby wszystko idzie po mojej myśli. Zerknięcie na zegar, który obwieszcza mi, że mam jeszcze 10 minut. Już niewiele dzieliło mnie od poślubienia chłopaka, którego kochałam. Wiele się działo w naszym związku, ale jeśli kogoś naprawdę kochasz, to o niego walczysz. Bezwarunkowo. O niego, o szczęście, o miłość. Drżącymi rękami wygładziłam materiał sukienki, a w oczach szkliły się łzy. Denerwowałam się jak cholera! Dzięki Bogu, że Emily przy mnie była, bo chyba bym stchórzyła. Dziewczyny ogólnie bardzo dużo mi pomogły. Biorąc pod uwagę mój dzisiejszy stan, wcale nie dziwiłam się, że Emily niedawno przeżywała to samo. Blondynka wpięła mi welon, wręczyła do ręki kwiaty i lekko popchnęła w stronę drzwi. Stres coraz bardziej brał górę. Kilka głębokich wdechów przed kościołem, a w głowie ciągłe powtarzanie ‘wdech, wydech”. Przekraczając próg kościoła moje nogi zrobiły się jak z waty. Wszystkie oczy zostały skierowane na mnie, ale mi najbardziej zależało na tej jednej, wyjątkowej parze niebieskich tęczówek. Ciągle powtarzałam sobie ‘Dasz radę, prosta droga, to niedaleko, co się może stać?”. Choć w sumie znając mnie i moje nieskoordynowane ruchy, to mogło się stać dosłownie wszystko. I nagle ta obawa, że potknę się o sukienkę i runę jak długa na środku kościoła. Nawet w takim momencie muszę myśleć o pierdołach. Zobaczyłam go. Uważnie mi się przypatrywał. Widziałam, że również się denerwuje. Zanim dotarłam z moim tatą do ołtarza rozejrzałam się po wszystkich. Emily z Lou jako świadkowie, w pierwszej ławce moja mama, która nie potrafiła powstrzymać łez, mój starszy brat. Potem przyjaciele, którzy szeroko się do mnie uśmiechali. Na reszcie nie potrafiłam się skupić. Moje męki się skończyły z chwilą, kiedy złapałam dłoń blondyna. Wszystko zniknęło, liczyliśmy się tylko my. Szeroki uśmiech wkradł się na usta, kiedy przysięga została przez nas złożona. Oczy zaszły mgłą, a wielka radość buzowała we mnie od środka.
 - Kocham Cię – odparłam pomiędzy życzeniami składanymi nam przez rodzinę.
- Ja Ciebie też, po to tu jesteśmy – przyciągnął mnie do siebie, a ja przygryzłam dolną wargę. Jedna z najpiękniejszych chwil mojego życia.
                                                        ***Tydzień później***
- Ciekawe, co słychać u Tomlinsonów – odparłam wyglądając przez okno – Tomlinsonów brzmi prawie jak Flinstonów – dodałam po chwili i zaśmiałam się ze swojego suchara.
- Oczywiście, Flinstonów. Bo teraz na pewno Lou i Emily zbierają kamienie, żeby udekorować swój dom – obok mnie pojawił się blondyn i wystawił mi język – Jesteś taka zabafffna! – Dodał śmiejąc się.
- Nauczyłam się takich suchych żartów od Ciebie – odparłam niewinnie, chłopak otworzył usta i przyglądał mi się z miną typu ‘ryly?’. Uśmiechnęłam się niewinnie, a ten wywracając teatralnie oczami podał mi kubek.
- Skoro już się nie mnie ponabijałeś, to może przejdziemy się do nich, huh? – Zamyślił się chwilę, a potem mi przytaknął. Ledwo co wyszliśmy z domu, już byliśmy u nich. To się nazywa zaleta mieszkania na jednej ulicy.
- Hej kochani! – Przywitałam się z uroczym małżeństwem. Eh… ładnie brzmi, nie? Po chwili siedzieliśmy w przestronnym salonie i piliśmy herbatę. Co najmniej jak na kółku różańcowym starych moherów, ale to się wytnie.
- Ems – szepnęłam do dziewczyny, która siedziała obok mnie – Chodź się przejść – uśmiechnęła się szeroko, a po chwili namysłu przytaknęła. Chłopcy byli tak pochłonięci rozmową i dawaniem sobie wskazówek na temat małżeństwa, że nie zauważyli, jak się ulotniłyśmy. Szłyśmy alejką, o której nikt więcej nie wiedział. Zawsze lubiłyśmy tamtędy spacerować, przynajmniej mogłyśmy mieć trochę czasu dla siebie.
- Coś czuję, że to nasze tajemne miejsce przechadzek kiedyś się przyda – Emily się zaśmiała, a ja z uśmiechem zmarszczyłam czoło, nie wiedząc, co ma na myśli.
- Pomyśl sobie… -objęła mnie ramieniem i wskazała ręką do góry, jakby co najmniej miała pojawić się chmurka z retrospekcją, jak w tych wszystkich bajkach. -…Dom, mąż, dziecko, praca… i to cudowne miejsce, w którym nikt Ci nie przeszkodzi – westchnęła rozmarzona i tym razem ja się zaśmiałam.
- Z tym to się zgodzę. Może kiedyś się przyda – przytaknęłam.
Przez chwile szłyśmy w ciszy ciesząc się chwilą spokoju.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że moja mała Emily jest w ciąży – powiedziałam żartobliwie, a dziewczyna automatycznie przeniosła swoją rękę na zaokrąglony brzuch.
- Tylko nie mała. Przypominam Ci, że to ja jestem od Ciebie starsza smarkaczu – zaśmiała się, a na mojej twarzy pojawił się lekki grymas.
- To tylko dziewięć dni różnicy – wystawiłam jej język – Dla mnie i tak będziesz małą Emily.
Po chwili zaczęłam chichotać pod nosem jak wariatka.
- A tobie co? – Dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem.
- Przypomniały mi się czasy, jak chodziłyśmy jeszcze do szkoły w Polsce – zaczęłam z rozbawieniem – Pamiętam jak po raz pierwszy puściłaś mi piosenkę chłopaków. Pomyślałam sobie wtedy ‘kim oni są’. Potem próbowałaś mnie nauczyć ich nazwisk, ale coś mi nie szło.. – Dziewczyna zaśmiała się dźwięcznie, a ja jej zawtórowałam.
- Wiesz, jaki ja miałam problem, aby ogarnąć nazwisko Tomlinson? Ciągle mówiłam Tolimson.
- A teraz proszę! Sama masz takie nazwisko –blondynka przygryzła wargę i głęboko westchnęła.
- Potem to całe ich poznawanie, czytanie faktów, słuchanie piosenek – dodałam, a ta przytaknęła
- To była dopiero zabawa. Ani się obejrzałyśmy, a byłyśmy wkręcone na maxa.
- Albo wtedy jak tworzyłyśmy sobie głupie historie… - na to wspomnienie kolejny raz wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Dla żartu wyobrażałyśmy sobie ‘Co by było gdyby?’ ‘Co jeśli byśmy ich spotkały?’ – Pokręciła głową z lekkim zażenowaniem. Patrząc na to teraz, to było takie dziwne, że niektórzy pomyśleliby, że jesteśmy wariatkami. Ale i tak mimo wszystko miałyśmy niezły ubaw.
- Tak… to był szał! – Obydwie byłyśmy jak dwa, różne żywioły. Ona ogień, a ja woda. Wiele nas różniło, ale też wiele łączyło. To niesamowite, ile wspaniałych rzeczy przeżyłyśmy razem.
- Zawsze Ci powtarzałam, że pasujecie do siebie z Louis’em! – Wystawiłam jej język, za co zostałam popchnięta. – Masz szczęście, że jesteś w ciąży! – Pogroziłam jej teatralnie palcem.
- A ja Ci mówiłam, że będziesz z Niall’em! – Klasnęła w dłonie triumfalnie.
-  Pff! Mogłaś sobie mówić, co chciałaś! To było nierealne.
- Nierealne, a jednak… Patrz gdzie zaszłyśmy – uśmiechnęłam się pod nosem i objęłam ją ramieniem.
- Nie sądziłam, że po ich poznaniu tyle się zmieni. W końcu pamiętam jak chciałam tylko, choć raz w życiu ich zobaczyć na jakimś koncercie, a o czymś więcej już mogłam zapomnieć.
- O tak! I to ciągle zbieranie na koncert, bo ‘może kiedyś przyjadą’. -
- Kiedyś to my wymyślałyśmy sobie historię związaną z ich ewentualnym poznaniem, a tu historia piszę się sama – dodałam wypuszczając głośno powietrze. Niewiarygodne ile zmienić może jedno, przypadkowe spotkanie. To wszystko nauczyło mnie, że warto mieć marzenia, bo nawet nie wiesz kiedy, a one się spełnią. Warto im czasami pomóc, bo rezultaty są potem zaskakujące.
- Czyli, że co? Zostałyśmy już bez pracy? – Zrobiła z ust podkówkę.
- Na to wygląda, ale..Chyba nie narzekasz, co? Teraz będziesz mieć inną pracę – delikatnie położyłam swoją dłoń na jej brzuchu. Ani się nie obejrzałyśmy, a z powrotem byłyśmy przed domem. Od samych drzwi było słychać uniesione głosy.
- Co tu się dzieje? – Emily podeszła do Lou, a on objął ją w pasie kładąc głowę na ramieniu. Blondynka uważnie obserwowała Harrego i Perrie, którzy prowadzili zawziętą konwersację. Tak w ogóle, kiedy oni przyszli?
- Dziewczynka! – Odparła dziewczyna
- Chłopczyk! – Curly próbował ją przekrzyczeć.
- Dziewczynka!
- Chłopczyk!
- Dziewczynka!
- Czy może mi ktoś do cholery jasnej wytłumaczyć, co się dzieje? – Emily się zdenerwowała, a w pokoju jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zrobiło się cicho.
- Nie denerwuj się skarbie – Lou starał się załagodzić sytuację.
- Od dziesięciu minut kłócą się, czy urodzisz dziewczynkę czy chłopca..  Perrie, Liam, Victoria i ja uważamy, że to będzie dziewczynka – w końcu odezwał się Zayn i przewrócił oczami. Ems zeszła z tonu i się uśmiechnęła.
- Będzie chłopak – odparłam rozsiadając się na kanapie.
- A wy? Jak sądzicie? – Niall zwrócił się do Tomlinsonów, a oni popatrzeli na siebie.
- Syn – odparli wspólnie, a wszyscy się zaśmialiśmy.
- To znaczy obojętne nam to, ale oboje chcieliśmy mieć syna, więc.. – Wytłumaczył Lou przygarniając dziewczynę do siebie i kładąc jej ręce na brzuch. Czaicie takiego małego Tomlinsonka? Wyobraźcie sobie, że to dziecko będzie miało ich geny… Przecież to mieszanka wybuchowa!
***
Usiadłam sobie na podłodze w salonie, a wokół mnie walały się albumy. Przez palce przelatywały różne ujęcia w przeróżnych sytuacjach. Z wielkim uśmiechem przeglądałam wszystko po kolei, co chwilę wracając myślami do tamtych chwil.
- Niall? – Zapytałam chłopaka, kiedy w moje ręce wpadło kolejne nasze wspólne zdjęcie, ale zrobione na samym początku naszej znajomości. Do dziś pamiętam tamten dzień.
- Hm? – Mruknął i skierował swój wzrok z telewizora na mnie, uroczo się przy tym uśmiechając.
- Pamiętasz to? – Podniosłam fotografię i obróciłam w jego stronę.
- Co to za pytanie? Oczywiście, że pamiętam. – Uśmiechnął się szeroko, co odwzajemniłam. Wpatrywałam się w nasze twarze. To było dwa i pół roku temu. Z całą pewnością się zmieniliśmy. Z resztą wiele osób tak twierdzi i mają absolutną rację. Prawda jest taka, że dorośliśmy. Wszyscy. Osobiście nauczyłam się, że nie zawsze można być szczęśliwym, że życie czasami daje nam mocne kopniaki, abyśmy doceniali to, co mamy. Zaakceptowałam w końcu rzeczywistość, która kiedyś wręcz mnie odrzucała. Jednak cokolwiek by się nie działo nie zamieniłabym jej na nic innego. Pomimo tego, że bałam się porzucić swoje dotychczasowe życie i bałam się tego, że wszystko się zmieni wiem, że my wszyscy pozostaniemy tacy, jacy byliśmy dotychczas. Ciągle będziemy bandą przyjaciół, którzy potrafią śmiać się z każdej głupoty. Charaktery od tak się nie zmieniają. Nasze pokolenie nie da się tak szybko zaszufladkować. Powaga raczej też nie będzie nam towarzyszyć, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Jestem przekonana, że nasze życie nie będzie normalnie i nudne. Z pewnością kiedyś będziemy mieli, co opowiadać następnym pokoleniem. Oczywiście pewne fakty zatrzymamy dla siebie, bo w sumie po co demoralizować młodzież.
- Kiedy to zleciało? – Spytałam prawie szeptem i przejechałam kciukiem po śliskim papierze.
- Żałujesz? – Niepewne pytanie wyleciało z ust chłopaka, a ja zmarszczyłam czoło.
- Czego? – Spytałam zdezorientowana.
- Tego, co się działo od początku. Ile razy po zrobieniu czegoś rozmyślałaś, co by było gdybyś postąpiła inaczej? – Usiadł koło mnie i objął mnie w pasie, a ja położyłam głowę na jego ramieniu.
- Wiele razy, ale potem dochodzę do wniosku, że pomimo decyzji, jakie podjęłam jestem tu z tobą, mam wspaniałych przyjaciół i rodzinę i tylko to się liczy. Jest idealnie. Myślisz, że miałabym żałować tego? – Uniosłam dłoń, na której widniała złota obrączka. – Nie żałuję niczego, co sprawiło, że mam teraz takie życie – odparłam, a na ustach Irlandczyka pojawił się wielki uśmiech.
- Kocham Cię, wiesz? – odparłam trochę się od niego odsuwając, aby spojrzeć mu w oczy.
- Ja Ciebie też kochanie – złożył na moich ustach pocałunek pełen uczucia. Wtuliłam się mocniej w jego ciało, które dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Nie potrzebowałam nic więcej do szczęścia.

                                                                  ***


Od autorki: Witajcie kochani! Takim oto sposobem mamy okrągły rozdział. Wiecie... obydwie dostałyśmy się do szkoły! Normalnie zaciesz! Obawa zniknęła, więc teraz do wakacji podchodzimy bardziej na luzie. Jeszcze raz fajnych wakacji, miłego leniuchowania! Enjoy xx ~ Maddix
Limit=25 komentarzy :) x

31 komentarzy:

  1. owww... to takie słodkie.
    Nie mogę się już doczekać, aż pojawi się dziecko Louisa i Emily. No i jednak jestem ciekawa co to będzie. :>
    Gratuluję dostanie się. :D Wiem, jaki to jest stres. ;>
    Czekam na następny. I zapraszam do siebie: http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ten rozdział jest zajebisty! <3 Po prostu... khbskhabckahbkhawdvawkhd <3. Ten ślub.. awwwwwwwwww ♥ Nie wierze, że to tak szybko zleciało.. czuje sie jakbym była w tym opowiadaniu jak to czytam! ;D Naprawdę ! Dlatego kocham tu wchodzić, czytać i komentować <3 Państwo Tomlinsonowie.. ahh to brzmi cudownie.. tak samo jak.. państwo Horanowie ♥(czy ja dobrze to odmieniam ?hahahahahah LOL przepraszam) No w każdym razie pomysł na ten rozdział.. genialny! Te wspominki ;') Aż się łza w oku zakręciła.. takie to piękne! Dalej do mnie nie docodzi to, że Em bd miała dziecko :D A z tą mieszanką wybuchową to trafiłaś! :D Widzę już takiego Tomlinsonka lub Tomlinsonkę co biega po podwórku i niszczy wszystko co stanie jej na drodze hahaha ;p True story heuheh ;D A z tymi zdjęciami.. bskcahvfhwdbkahwbd awwwwww <3 Kocham TO <3
    Jeszcze raz gratuluję dostania się do szkoły 'misieki'! <3 Cieszę się waszym szczęściem! :** Kocham ♥
    Daria xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest świetny! Długo czekałam na ślub Em i Lou i się doczekałam. Płakałam gdy czytałam fragment o wspomnieniach dziewczyn. Myślałam, że czytam swój własny życiorys niestety bez takiego zakończenia ale jednak! Dziecko Em i Lou to wydaję się takie nierealne. Nie dla mnie.
    Od pewnego czasu mam wrażenie, że opowiadanie zmierza ku końcowi. Boję się, że pewnej niedzieli zobaczę notkę zatytułowaną "Epilog" i wszystko się skończy. Przywiązałam się do was i nie chcę żeby się skończyło. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudnee! Wszystko jest tak, jak być powinno. Zdaję sobie sprawę z tego, że juz niedługo koniec (przeczytałam to w jednym komentarzu od autorki), ale będzie mi strasznie brakować Waszego bloga. Naprawdę się przywiązałam do opowiadania, każdego dnia wchodzę z myślą, że może coś dodało się wcześniej, aniżeli w niedzielę :) Opowiadanie jest wręcz idealne, ciekawa fabuła, bohaterowie, akcje... Będzie mi tego brakować.
    A teraz pora na recenzję z rozdziału :D
    Rozdział jest przecudny *-* Następny ślub za nami, zostały jeszcze dwa. Najlepsze w dzisiejszej notce były chyba wspomnienia Emily i Kate. Uśmiech mimowolnie wkradł mi się na twarz. W tym momencie pomyślałam "typowe Polish Directioner" :D
    Ach... A końcówka.. świetnie dobrana!
    To tyle z mojej strony. Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział cudowny *__* Jeszcze tylko Harry i wszyscy będą już żonaci, ale nie spieszyłabym się z tą myślą, bo to przecież Harry, ciągle jest jeszcze zaburzonym na umyśle dzieciakiem. Lecz kto wie, może miłość go zmieni xd Jestem załamana "żartami" Kate, ale cóż tak prędzej czy później musiało się stać :D Wzruszyłam się czytając te wspomnienia dziewczyn, nie umiała wymówić jego nazwiska, a teraz sama ma takie i urodzi jego dziecko, które też tak będzie miało na nazwisko. I to się nazywa ironia losu :D Ja też chcę, by Ems urodziła chłopca, było by super i rzeczywiście jeśli to dziecko będzie miało ich cechy i tylko zacznie chodzić to wysadzi ten dom XD Uwielbiam tą dziesiątkę zwariowanych przyjaciół, będzie mi kiedyś brakować ich przygód, bardzo kocham tego bloga, i będzie mi strasznie smutno kiedy się skończy...
    Ja też jeszcze raz życzę wam fajnych wakacji i do następnego :**

    OdpowiedzUsuń
  6. To gratulacje :) cieszę się waszym szczęściem xD
    aww.... też mam nadzieję na chłopca :) chociaż nęka mnie ciągle obawa poronienia, nie wiem tylko czemu :'(

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie.mam nadzieje ze to dziewczynka

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten rozdział jest taki słodki;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pan i pani Tomlinson oraz pan i pani Horan....zabawnie to grzmi...nie przypuszczałam nawet nie pomyślałam, że te pary będą tak szybko małżeństwem.....ale jest świetnie ;3

    OdpowiedzUsuń
  10. Też mam nadzieję, że będą mieć synka :* nie wiem czemu, ale jakoś tak się wciągnęłam w to opowiadanie, że chyba udzielił mi się charakterek Kate ^^
    Buziaczki :*
    Maryśka

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham cię dziewczyno potrafie czytać to cały czas od początku do końca te teksy mnie rozwalają i nie mogę się doczekać aż urodzi się dziecko <33 Pisz dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Super :33 Mam nadzieję, że chłopczyk, którego nazwą Tommo xD <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to już nie moge się doczekać kiedu Ems urodzi

    OdpowiedzUsuń
  14. Jezu ale słodziutko *.* nsabchncsvscnbk nie mogę zaraz się chyba pobeczę kiedy te dzieci tak wyrosły xdd i jeju ale to będzie genialne jak Ems będzie rodziła xdd już się nie mogę doczekać xd tylko najgorsze jest to że od 14 lipca nie będę miała kompa bo wyjeżdżam i nie będę mogla czytać ;____________; jestem tym straaaasznie zdołowana ale jak tylko wrócę to od razu wchodze na waszego bloga xddd to wielkiej weny w tym miesiącu życzę i zrobię wielkieee wejście na początku sierpnia albo wcześniej xddd szykujcie się @KeepCocatooFace

    OdpowiedzUsuń
  15. OMFG :*** Pisz dalej nie mogę się doczekać porodu jakie teksty bd się sypać życze wenyy <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudowny rozdział ;) Tomlinsonowie i Horanowie są tacy slodcy, ze normalnie rzygam tęczą <3 czekam na następny i zapraszam do mnie
    another-world-tomlinsonowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Ej, bez kitu. napisałam taki megaśny słodziaśny komentarz a sie nie dodało :C
    No cóż, muszę nakurwiać jeszcze raz... nie bedzie tak genialny jak pierwsza wersja, ale cos musi byc, prawda? :D
    njsnvjdjdnsakl kocham *-*
    Ślub Kate i Niall'a *-* Maryjooooo! to jest takie.. słodkie!
    Wszystko jest tak, jak być powinno. Wszystko na swoim miejscu, żadna Marga czy jakieś inne plastiki nic nie przeszkadzają i jest git!!! Cudo!
    I Emily w ciąży! Ach.
    No normalnie brak mi słów, naprawdę.
    Każda historia się kiedyś kończy, ale ta mogłaby trwać w nieskończoność.
    Chętnie napisałabym kreatywniej, ale dochodzi północ, jestem troszkę zmęczona i zła, bo tamten komentarz mi się nie dodał, ale trudno. Coś jednak jest :)
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Czekammmmmmmm na nexta superrr blog <3 Czekam aż Ems urodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Super blog ogólnie czytam i nie moge się oderwać od kompa. Już niemoge się doczekać kiedy Ems urdzi a może doczekamy się też maych Horanków awwwwww <3

    OdpowiedzUsuń
  20. bsjdidjsvhsi Jejku *.* nie mogę się doczekać aż Ems urodzi i wiesz Niall i Kate po ślubie...XD nie mam zboczone myśli XDDDDD ale cieszę się i czekam na następny rozdział :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO (PRZERWA NA ODDECH) OOOOO WŁAŚNIE !!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  21. Ten komentarz jest tylko po to, aby szybciej był przekroczony limit. Inaczej nie pisałabym nic, bo jestem tak zmęczona, że nie ogarniam. Powinnam iść spać, ale mi się nie chce. Więc wybacz to badziewie, jeśli w ogóle to przeczytałaś.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ej no!!! Niby fajnie piszecie ale strasznie mnie wkurwia to, że tyle czasu nie dodajecie tych rozdziałów!!! Prosze SZYBCIEJ KUR.WA!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak pohejtowac z anonima prawda? Maddie i Maddix pisza to opowiadanie DLA NAS jezeli sie nie podoba to nikt ci nie każe tu zostac

      Usuń
  23. TO MA BYĆ CHŁOPIEC!!! I SZYBCIEJ DODAWAJCIE ROZDZIAŁY, BO NORMALNIE NIE WYTRZYMUJE TEGO NAPIĘCIA (?) !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy następny rozdział pliss dodaj szybciej <33

    OdpowiedzUsuń
  25. Jejuu,proszę piszcie następny rozdział.Przeczytałam CAŁY blog,wszystkie rozdziały,każde zdanie,słowo.WSZYSTKO.I zaraz zwariuję jak nie przeczytam co dalej.Jak tylko otrzymam zamówiony szablon lądujecie u mnie na pierwszym miejscu w ulubionych blogach.
    Kocham ten blog,jesteście niesamowite.Rozdziały są delikatnie mówiąc zajebiste <333
    Gratuluję Wam kochane,że się dostałyście.Jestem dumna,aż się łezka w oku kręcie *_* xd
    Wiem,że musi być 25 komentarzy,ale nooo,zaraz zwariuję :((

    OdpowiedzUsuń