niedziela, 24 marca 2013

Rozdział 36


 Dzień jak co dzień. Przeklinałam w duchu, że zostawiłam sobie wszystkie zajęcia na ostatnią chwilę i przez to zupełnie zapomniałam, że byłam umówiona na  spotkanie. Podenerwowana desperacko zaczęłam szukać swojej torebki, w której miałam wszystkie niezbędne rzeczy. Obleciałam cały dom, aż w końcu zatrzymałam się przy drzwiach wyjściowych. Walnęłam się w czoło widząc, jak moja zguba leży na szafce. Pośpiesznie ubrałam buty i kurtkę i biorąc do ręki klucze otworzyłam drzwi.
- O cześć Emily, co tu robisz? – zapytałam, gdy zobaczyłam blondynkę przede mną. Włożyłam klucz w drzwi i zamknęłam dom, po czym się odwróciłam.
- No wiesz, ślub Lanielle i do tego… - zaczęła, ale szybko ostudziłam jej entuzjazm. Byłam wkurzona i nie myślałam o niczym innym, niż o moim spóźnieniu.
- To na pewno interesujące Ems, ale kompletnie nie mam czasu. Musze iść z Jessicą na zakupy, a i tak już jestem spóźniona. Cześć – Dokończyłam za nią, aby jak najszybciej udać się na miejsce spotkania.  Szybkim krokiem opuściłam posesję, ale nagle coś mnie tknęło. Odwróciłam się i zobaczyłam Emily w taksówce. Stanęłam jak wryta, uświadamiając sobie z kim wcześniej rozmawiałam. Chyba dopiero teraz to do mnie dotarło. Nigdy nie pomyślałabym, że akurat dzisiaj pojawi się w Anglii. Po jakiejś minucie zorientowałam się, że stoję na środku chodnika z otwartą buzią ze zdziwienia. Potrząsnęłam głową i patrząc na zegarek ruszyłam do miejsca, w którym się umówiłam. Cały czas miałam przed oczami dziewczynę, którą potraktowałam ostro. Stanowczo za ostro. Moja komórka zaczęła wibrować,  co sygnalizowało połączenie. Przejechałam palcem po ekranie telefonu i  przyłożyłam aparat do ucha.
- Tak? – zapytałam ciężko – Idę już, tak? Nie mam odrzutu – warknęłam do mojego rozmówcy, po czym się rozłączyłam.  Przyśpieszyłam trochę kroku i po chwili znalazłam się przed dużym centrum handlowym. To było stałe miejsce spotkań z Jess. Chyb ani razu nie zrobiliśmy czegoś innego… Nie to co z Em… Westchnęłam głośno i weszłam do budynku, w którym uderzyła mnie fala gorąca.  Na wstępie zobaczyłam Jessicę, która poprawiała makijaż w lusterku podręcznym. Typowe.
- Jestem! – uniosłam dłoń na przywitanie. Tylko na tyle było mnie stać. Dziewczyna odmachała mi z zapałem i puściła buziaka w powietrzu .
- To… idziemy? – spytałam zniecierpliwiona. Chociaż tak w sumie było mi wszystko jedno. Najchętniej w ogóle bym nie wychodziła z domu.
-Czekaj, muszę się jeszcze pomalować – zaszczebiotała i wygrzebała z torebki błyszczyk.
- Ach…. Zapomniałam, że bez tego napadną Cię goryle, bo pomyślą, że to ich kolega – powiedziałam z przekąsem, ale z uśmiechem na ustach. To co teraz powiem może jest głupie, bo ją  lubię, ale… uwielbiam się z niej nabijać. Ona i tak nigdy nie potrafi skumać o co mi chodzi - Jesteś taka sztuczna, że lalka Barbie zaczyna ci zazdrościć – założyłam ręce na piersi i zaczęłam rozglądać się po sklepie.
- No ma się to ‘coś’… C’nie - wywróciłam tylko oczami, bo brakowało mi słów na jej zachowanie - Uwielbiam te twoje dowcipy – zachichotała, po czym schowała wszystko i pociągnęła mnie za sobą do pierwszego sklepu. Jeszcze nawet nie zaczęłyśmy, a ja już miałam dość.
***
Kolejna osoba, która się wyprowadziła. Pff..dobre sobie.. gdyby tylko o to chodziło. Harry po prostu uciekł, bo miał dość tego wszystkiego. Nie dziwię mu się. Najpierw Zayn teraz Hazza.. kto następny ? Ta sytuacja była cholernie przygnębiająca. Echem w mojej głowie odbijało mi się cały czas zdanie ‘Nie wiem czy kiedykolwiek się jeszcze zobaczymy’. Potem się wszystko posypało. Ze spuszczoną głową stanęłam przed pokojem Loczka. Westchnęłam i już miała zamknąć drzwi, kiedy ktoś mnie potrącił i z prędkością światła wparował do pokoju.
- No więc tutaj będzie stała szafa, o tutaj ogromne lustro, najlepiej podwójne, a tu będzie podest – Jessica wskazywała palcem miejsca. Zmarszczyłam brwi i założyłam ręce na piersi.
- O czym ty do mnie mówisz? – odezwałam się zirytowana. Chciałam, żeby dziewczyna wyjaśniła mi, co zamierza.
- Czekałam na ten moment, kiedy on się w końcu wyniesie – zaklaskała w dłonie – tu będzie wielka garderoba, a w pokoju Zejena urządzę siłownie. Fajnie, co ? – zaszczebiotała uradowana i podeszła do półki, gdzie stały zdjęcia wszystkich. Otworzyłam buzię ze zdziwienia.
- Po pierwsze, mówi się Zayn’a. A po drugie… tknij w tych pokojach cokolwiek, a ja Cię tknę -  złapałam ją za nadgarstek, bo chciała zdjąć wszystkie ramki – Jeśli zobaczę, że coś zniknęło, albo jest przestawione choćby o centymetr, to pogadamy inaczej. Myślę, że wyraziłam się jasno – powiedziałam nie przyjemnie, a ona spojrzała na mnie zdezorientowana. Bez słowa wskazałam jej drzwi, a ona rozumiejąc aluzję wyszła. Zaciskając dłonie w pięści zeszłam na dół i usiadłam przed telewizorem. Po chwili wszedł blondyn, który widocznie był z czegoś szczęśliwy.
- To cudownie, że Em przyjechała, nie ? – Niall z uśmiechem na ustach usiadł na kanapie
- Taa… cudownie – mruknęłam cicho i przetarłam oczy, aby nie popłynęły z nich łzy.
- A ty jak zwykle obojętna – mruknął pod nosem całkowicie zmieniając swoje nastawienie
- Jak zwykle? – zapytałam nie wiedząc, o co dokładnie mu chodzi.
- Nic Cię nie interesuje. Nie mówiąc już o tym, że kompletnie nie zwracasz na mnie uwagi, ciągle masz ważniejsze rzeczy.
-Pragę Ci przypomnieć, że pracuję, pamiętasz ? Poza tym to Ciebie ciągle nie ma, bo to masz próby, to jakiś wywiad, to umówiłeś się z chłopakami z zespołu.. Staram się to wszystko pogodzić, ale już też nie daję rady! – oznajmiłam bezsilnie, a ten spojrzał na mnie badawczo.
- A co? Może mam siedzieć całymi dniami w domu? – zapytał z wyraźną irytacją w głosie – Stajesz się taka sama jak Jessica! – powiedział patrząc prosto w moje oczy, a ja poczułam ukłucie w sercu. Zniosłabym wszystko, naprawdę..  ale nie to, nie tym razem – Nie dziwię się, że chłopcy się stąd wyprowadzili. Sam bym najchętniej to zrobił – prawie to wykrzyczał, a ja spuściłam głowę.
- Ja Cię tu nie trzymam, droga wolna – powiedziałam cicho, ale dobitnie.
- Może powinienem – dalej drążył ten temat.
- Może powinieneś – przytaknęłam, a ten zacisnął dłonie w pięści. Obrócił się i trzaskając drzwiami wyszedł z domu. Przymknęłam powieki, aby się uspokoić i wzięłam głęboki wdech. Obiecałam sobie, że nikt nie zobaczy  jak płaczę.
***
 Cisza. To chyba jedyne słowo, jakim mogę opisać dzisiejszy poranek. W zasadzie każdy wygląda dokładnie tak samo. Obudziłam się w pokoju Hazzy. Wczoraj po naszej kłótni Horan wrócił kilka godzin później, a ja nie miałam najmniejszej ochoty, aby z nim rozmawiać. Ogarnęłam się trochę i zeszłam na dół. Jak zawsze nie zastałam nikogo. Podbijała mnie ta pustka. Zawsze ktoś się kręcił, a teraz ? Brakowało mi naszych wspólnych śniadań, rozmów śmiechów… Wszystko zamieniło się w jedną, wielką grobową ciszę, której za cholerę nie dało się pozbyć. Złapałam za dzbanek z sokiem pomarańczowym i już miałam go nalać do szklanki, kiedy niechcący strąciłam ją łokciem. Szkło z wielkim hukiem rozbiło się na drobne kawałeczki, które rozrzuciły się po całej kuchni. Przewróciłam oczami i schyliłam się, aby pozbierać większe kawałki, jednak niefortunnie złapałam odłamek, bo rozcięłam sobie całą wewnętrzną stronę dłoni.  Patrząc ja krew ścieka po mojej ręce prosto na kafelki zaczęłam płakać, jak dziecko. Bezsilna oparłam się o szafkę. Do tej pory starałam się nie myśleć o tym wszystkim, ale pojawienie się Em… przypomniało o całej tej sytuacji sprzed dwóch miesięcy. Byłam na nią wściekła, to fakt. Nie zadowolił mnie fakt, że wyjaśniła wszystko w liście. Najbardziej mnie boli to, że nie miała odwagi spojrzeć nam prosto w oczy, że nie porozmawiała ze mną. Choć w sumie powinnam się już przyzwyczaić, że ludzie na których mi najbardziej zależy zwyczajnie odchodzą. Nie zastanawiają się nad tym, że każde pożegnanie tak bardzo boli, że byłabym gotowa skoczyć za nimi w ogień i poświęcić wszystko, co mam. Jest to trochę przykre. Trochę bardzo, ale na to nic nie mogę poradzić. A może to ze mną jest coś nie tak? Może po prostu to ja tak odpycham ludzi? Może to moja wina, a staram się ją rzucić na kogoś ? Mam w głowie nadmiar myśli, których nie potrafię sobie uporządkować w żaden sposób. Wkurzają mnie, bo nie dają mi spać, nie dają się skupić, bo nie dają mi nawet minuty spokoju.
- Boże! Co Ci się stało?  - czyjś krzyk wyrwał mnie z rozmyśleń. Podniosłam głowę i zobaczyłam przerażonego Niall’a.
- Pocięłaś się? Przeze mnie? – w jego oczach dostrzegłam ból.
- Co? – zapytałam głupio i podążyłam za jego wzrokiem. Dopiero teraz zrozumiałam, że przecież nic nie zrobiłam z rozciętą skórą. – Nie! Stłukłam szklankę – odparłam szybko. Nawet przez myśl mi to nie przeszło! Choć biorąc pod uwagę, że siedziałam obok kałuży krwi, to rzeczywiście dwuznacznie to mogło wyglądać.
- Daj – wziął moją dłoń i przemył wodą utlenioną. Zaczęło strasznie boleć, a ja zorientowałam się, że rana jest naprawdę duża. Dziwnie, że nie zemdlałam… Na sam widok krwi miękły mi nogi. Zaśmiałam się ze swojej głupoty.
- Co Cię rozbawiło ? – zapytał chłopak, który staranie owinął moją dłoń bandażem
- To, że jestem taką niezdarą – odparłam zgodnie z prawdą na co tylko pokręcił głową.
- Przepraszam – powiedziałam po chwili spoglądając na tęczówki chłopaka – Masz rację, jestem okropna – westchnęłam ciężko i wzruszyłam ramionami.
- Ja też przepraszam, nie chciałem tak powiedzieć – uśmiechnął się delikatnie, a ja wtuliłam się w jego koszulkę. Pocałował mnie w czubek głowy, a na moich ustach pojawił się uśmiech.
- Muszę… musze coś załatwić – oznajmiłam odsuwając się od niego. Zerwałam się z podłogi i poleciałam na górę, aby się przebrać.
- A kto to posprząta?- krzyknął za mną.
- Wierzę w Ciebie! – powiedziałam na tyle głośno, aby mnie usłyszał. W pośpiechu się
ubrałam i w międzyczasie pisałam smsa. Pozbierałam wszystkie potrzebne  rzeczy do torebki i spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Widząc interesującą część wiadomości szybko wyszłam z domu.
***
Stanęłam przed brązowymi drzwiami. Zastanawiałam się czy dobrze robię, że tu przyszłam. Z bijącym sercem nacisnęłam dzwonek i teraz nie było odwrotu. Spuściłam głowę i czekałam, aż ktoś mi otworzy.
- Cześć – powiedziałam, gdy stanęłam z Emily twarzą w twarz. Dziewczyna zmarszczyła brwi
- Um..Cześć – powiedziała po krótkiej chwili trochę zdezorientowana. Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Możemy pogadać ? – spytałam wyczuwając niezręczną ciszę. Blondynka chwilę nad czymś pomyślała, po czym otworzyła szerzej drzwi. Niepewnie wkroczyłam do salonu i usiadłam na kanapie. Em zrobiła to samo. Żadna z nas nie chciała się pierwsza odezwać.
 - Ładne mieszkanie – powiedział, aby jakoś zacząć. Ta tylko siknęła w podziękowaniu głową – Przyszłam, bo … - zaczęłam, a ta spojrzała na mnie z zaciekawieniem - …bo chciałam Cię przeprosić za to zachowanie przed domem. Spodziewałabym się wszystkich, ale nie Ciebie. Głupio wyszło – z nerwów zaczęłam bawić się palcami.
- Nic się nie stało – odezwała się w końcu. Mimo, że tak powiedziała wiedziałam, że nic nie jest okey
- Naprawdę nie chciałam, żeby to tak wyglądało. Przykro mi– dodałam przełykając wielką kulę, która pojawiła się w gardle
- Nie nosisz tego serca… - prawie wyszeptała, a ja zastanawiałam się, o co jej chodzi. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że mówi o tej połówce serca, którą wysłała mi na święta.
- Ty też nie – odpowiedziałam wymijająco – Do rzeczy… Czemu wróciłaś? Choć w sumie powinnam zapytać, czemu nie powiedziałaś, że wyjeżdżasz – założyłam nogę na nogę czekając na jej odpowiedź.
- Rodzice dowiedzieli się o ciąży, ale ty chyba już o tym doskonale wiesz – zmierzyła mnie wzrokiem, a ja poczułam, że coraz bardziej zaczynam się stresować.
- Martwili się o Ciebie, nie byłaś tą samą dziewczyną, którą widzieli. Zapytali to odpowiedziałam. Czas brać odpowiedzialność za swoje czyny – odparłam spokojnie patrząc jej prosto w oczy. W momencie poczułam, że ruszyło mnie sumienie. Dziewczyna się tylko skrzywiła.
- Częściowo właśnie dlatego rodzice kazali mi wyjechać
- Nie uwierzę w to.. Ty, Emily Sparks, która potrafiła tak zakręcić rodzicami, że zgadzali się na większość ot tak nagle posłuchałaś?  Spakowałaś grzecznie walizki i po prostu wyjechałaś?  Wybacz, ale to nie jest w twoim stylu. To nie tylko o to chodzi, prawda? – zapytałam przeszywając  ją spojrzeniem. Niestety nie mogłam nic wyczytać. Widziałam, że nie uzyskam odpowiedzi na moje pytanie.
- To nie jest już ważne, Kate – potrzasnęła głową, jakby chciała wyrzucić wszystkie myśli.
- Ciągle nam się wydaje, że poradzimy sobie ze wszystkim sami, że nie potrzebujemy nikogo do szczęścia. Nie doceniamy tych, których mamy przy sobie. Ostatnio się o tym przekonałam..- westchnęłam ciężko i podniosłam się z kanapy – Pójdę już – oznajmiłam zakładając buty. Było mi cholernie smutno. Nie liczyłam na jakieś wielkie pojednanie. Obydwie miałyśmy swoją dumę, aby przyznać się, że źle zrobiłyśmy. Chciałam wyjaśnić to wszystko, ale …chyba odwaga mnie opuściła.
- Dziękuję za najlepsze chwile. Mimo wszystko – uśmiechnęłam się do niej nikle i wyszłam z mieszkania. Oparłam się o ścianę i poczułam łzy na policzkach. Chciałam  tam wrócić i .. po prostu się do niej przytulić. Zrozumiałam jednak, że to tak nie działa. Podniosłam rękaw do góry i spojrzałam na bransoletkę. Właśnie na niej zawisł prezent od Ems…  Nosiłam to od dnia, kiedy to dostałam. Tylko nikomu o tym nie mówiłam. Taka moja mała tajemnica. Przypomniało mi się, że ciągle nosiłam przy sobie mój prezent dla niej, który bałam się wysłać. Był już podpisany i opakowany w świąteczny papier, ale stchórzyłam. Urażona duma się odezwała… To album ze zdjęciami od samego początku naszej znajomości. Wyjęłam pakunek z torebki i zastanawiałam się, co z nim zrobić. Popatrzyłam na niego ostatni raz i położyłam go pod drzwi. Trochę spóźniony, ale… teraz albo nigdy.
***
Trzy dni do ślubu Lanielle. Wszystko jest załatwione - kościół, sala, suknia, garnitur i wszystko inne potrzebne w tym dniu. Mimo wszystko każdy chodził jak bomba atomowa, aby wszystko wszyło perfekcyjnie.
- O..hej! –pomachałam Zayn’owi i Harremu – Co was sprowadza ? – uśmiechnęłam się pogodnie do nich
- Chcę zabrać kilka rzeczy – oznajmił Curly i zniknął gdzieś w łazience.
- A jest…. Jessica ?! – Zayn skrzywił się na to imię, a ja pokiwałam przecząco głową – Nie wiesz, gdzie twoja najlepsza przyjaciółka ? – prychnął pod nosem.
- A co? Tęsknisz? W ogóle o co Tobie chodzi Zayn? – powiedziałam wkurzona - Czy to jest jakieś przesłuchanie ?
- Co się tak burzysz Katie? – spytał Hazza, który wrócił z… lakierem do włosów (?) – Po prostu jesteśmy ciekawi, co porabia ta wywłoka, a skoro ty się z nią zadajesz..- wywróciłam oczami na jego słowa.
- Uwzięliście się na mnie, czy co ?
- Dalej nie możemy uwierzyć, że zamieniłaś Em na…. to coś sztuczne. Ona Cię omotała! Wszczepiła Ci do głowy jakiś czip! – wskazał na mnie palcem – Kate! Kate! Jesteś tam?! Słyszysz nas? Co ona Ci zrobiła!? – Zayn krzyczał do mojego ucha, jak opętany – Oddaj nam ją!
- Wy nic nie rozumiecie, prawda ? – zapytałam zakładając ręce na piersi – Powiedzcie gdzie byliście, kiedy Louis siedział zamknięty w pokoju przez dwa tygodnie nie wychodząc? Gdzie byliście, kiedy przyjaciel potrzebował waszego wsparcia? Gdzie byliście, kiedy stracił nadzieję, że dziewczyna, którą bezgranicznie kocha jeszcze wróci? No pytam się gdzie? Każdemu było ciężko po wyjeździe Emily, nie dziwię się. Nie da się zapomnieć wszystkich chwil w minutę. Ale Lou to dotknęło najbardziej. Wy się czymś zajęliście, a on? Został z tym sam – kontynuowałam swój monolog –Starłam się mu pomóc. W końcu po pewnym czasie oznajmił, że poznał Jess. Wtedy po raz pierwszy po miesiącu zobaczyłam uśmiech na jego twarzy. Postanowiłam wtedy, że będzie miał we mnie wsparcie, którego mu brakowało. Polubiłam ją, bo dzięki niej Tommo przestał siedzieć w pokoju. Dalej tego nie rozumiecie?! –popatrzyłam im to prosto w twarz. Miałam dość już tego wszystkiego – A gdybyście chcieli wiedzieć… Zadaję się z Jessicą, która uważa mnie za swoją przyjaciółkę. Tylko, że przyjaźni nie buduje się dniami. Nie zamieniłabym jej na Em. Różnica jeszcze polega na tym, że Emily zawsze traktowałam jak siostrę. – skończyłam swoje ‘głębokie’ przemówienie, a chłopcy stali tępo wpatrując się we mnie. Chcieli się odezwać, ale za każdym razem, kiedy otwierali usta równie szybko je zamykali. Ja powiedziałam swoje. Może teraz wezmą mnie za kompletną kretynkę, ale.. trudno się mówi. Weszłam na górę i jak na złość natknęłam się na Jess.
-No i po co Ci to było? Po co się im tłumaczysz? Teraz będziesz ryczeć  - wyrzuciła ręce w górę i pokręciła głową z dezaprobatą. Miałam już tego dość. Wszystkich rozstawiała po kątach i wyrażała swoje nikomu nie potrzebne zdanie. Skoro uważała się za moją przyjaciółkę, to chyba powinna mnie teraz mimo wszystko pocieszyć, prawda? – A nie mówiłam, że tak się skończy? – ciągnęła dalej, a ja już nie wytrzymywałam.
- Czy mogłabyś się w końcu zamknąć i przestać się wymądrzać? Jakbyś zapomniała to moje życie, więc przystopuj. Zajmij się czymś, ale nie mną!- warknęłam i spiorunowałam ją wzrokiem
- Mogę puścić to w niepamięć….. – fuknęła urażona moją postawą.
- Popuść sobie, co chcesz. Nie mam zamiaru cię więcej słuchać – wywróciłam oczami i miałam zamiar wejść do pokoju, ale zatrzymała mnie ręką i zaczęła robić mi wykład na temat mojego ‘karygodnego’ zachowania.
- Nie pluj się tak, bo z parasolem będę musiała chodzić – powiedziałam ironicznie, a dziewczyna zrobiła się cała czerwona. Tupnęła nogę i jak się domyślam poleciała na skargę do Lou.
Nie myliłam się, bo już po minucie chłopak stał przede mną z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy
- Co ty powiedziałaś Jess ?
- Prawdę. Mam już jej dość. To przez nią rozpada się, o ile już się do końca nie rozpadła nasza przyjaźń. Nie zauważyłeś tego? Straciłam kilka osób najważniejszych w moim życiu i nie chcę tracić więcej. Wspierałam Cię, ale to już koniec. Nie będę udawać, że jesteśmy BFF.  Ty zawsze musisz trafić na idiotki – wysyczałam zła i usiadłam na łóżku. Nie to, że lubię obrażać ludzi, ale… ona naprawdę była nienormalna. Wiecie co ona raz zrobiła ? Gdy była sama w domu zadzwoniła do Lou z pytaniem, jak się robi herbatę. Tommo tłumaczył jej jak krowie na rowie, co trzeba zrobić z torebką herbaty. Pomijając ten fakt..chciała zalać ją zimną wodą. W końcu po kilku próbach przeanalizowała jak się gotuję wodę  wstawiła czajnik. Wielka brawa! Szkoda tylko, że poszła sobie paznokcie malować. Ale w sumie… tak źle się nie skończyło. Spalił się tylko czajnik…. To typowa lalka Barbie, dla której liczą się tylko ciuchy, fryzura i paznokcie. Na inne tematy nie dałoby się z nią porozmawiać.
 – Wszystko się psuje, a ja już nie będę patrzeć na to z przymrużeniem oka. Zbyt wiele straciłam.

***
- Danielle, proszę… Uspokój się, weź kilka głębokich wdechów i policz do 10 – powiedziałam łagodnie do telefonu
-…
- Liczyłaś? To licz do 1000 – zaśmiałam się – Dani, wszystko będzie dobrze to normalne, że się stresujesz. Już nie długo i będziesz szczęśliwą panią Payn! – starałam się trochę uspokoić jej nerwy, które z każdą chwilą się piętrzyły
-…
- Jasne, od razu ucieknij sprzed ołtarza – zażartowałam, ale słysząc ciszę dodałam szybko – ani mi się waż! Pomyśl sobie o… waszej podróży poślubnej! – zagadywałam dziewczynę i w międzyczasie ubierałam biżuterię. Dzień ich ślubu nadszedł tak szybko... Dziewczyna już była przed kościołem i strasznie przeżywała swój wielki dzień.
-…
- Widzieliśmy się nie całą godzinę temu. Wiesz, że musiałam się jechać przebrać.  Będziemy za – spojrzałam na zegarek – jakieś 15-20 minut. Trzymaj się – wrzuciłam telefon do torebki i zaczęłam ubierać buty.
- NIALL!- wydarłam się, aby mnie usłyszał. Ile się można ubierać? – Musimy iść, choć już! – odwróciłam się i akurat schodził po schodach. Uśmiechnęłam się na jego widok
- Jedziemy, bo Dani panikuje. Co tak długo ? – ubrałam na siebie płaszcz.
- Musiałem to przeczytać – pokazał jakąś kopertę. Zmarszczyłam brwi zastanawiając się, co jest ważniejsze niż ślub Lanielle. Cokolwiek to było wiem, że nie może to zepsuć mojego humoru. Ten dzień musi być wyjątkowy dla nas wszystkich.

                                                                             ***

Od aktorki: Hey wszystkim! ;)  Czekaliście na ślub Lanielle, a tu psikus ;D Nie martwcie się, już niedługo xd Tak jak było mówione...Nie ma pojednania, wszyscy są uparci ;P Przynajmniej wiecie, jak to wyglądało z perspektywy Kate, która ostatnio...zachowała się okropnie ;D Tak na marginesie... jak mnie irytuje Jessica ;x ale cóż... trudno się mówi ;D No i znów zostawiam Was z 'tajemniczym listem' , zua ja :D Od tego rozdziału będzie już stały limit czyli
25 komentarzy=nowa notka ;) xx 
Trzymajcie się ♥ ~ Maddix xx

24 komentarze:

  1. Jejuś świetne, ciekawa jestem co ona tam napisała w tym liście ;> Rozwalił mnie moment z herbatą, ale cóż są tacy ludzie mam koleżankę, która nie wiedziała jak parówki ugotować więc smażyła na oleju w folii.. Mam ogromną nadzieje, że wszyscy się pogodzą i będzie jeden wielki happy end :D Ale zapewne nie tak szybko :)) Ogólnie uwielbiam twój styl pisania, sprawiasz, że czytelnik staje się bohaterem i przeżywa i czuje to samo co on. Zawsze czytam Twoje opowiadania z dreszczykiem emocji i na samym końcu ta ciekawość co dalej? jest to naprawdę niesamowite :) Gratuluje talentu :))
    Zapraszam do mnie, jeśli oczywiście masz ochotę:
    http://ihateyouimissyouiloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham kocham!!!! Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  3. zastanawia mnie, co było w tym liście...? mam nadzieję, że szybko dodasz nastepny rodział ;p

    zapraszam do mnie:
    http://szczesciekochamcie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział! :) ciekawa jestem co będzie w liście. czekam na następny! xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. No to może zapiszę w punktach, żeby się nie pogubić.:)
    1. TA JSSICA JEST JESZCZE GORSZA NIŻ MARGA!!!!! Nie lubię jej! Mam nadzieję, że na ślubie jej nie będzie.. Pf. jasne że będzie, przecież to "dziewczyna" Lou. No, ale.. Mam nadzieję że już niedługo jej tu nie będzie.
    2. Jak ja się cieszę na ten ślub Lanielle *.* Mam nadzieję, ze w następnym rozdziale będzie balanga! Takie tam party-hard w stylu 1D.;D
    3. Czy to ten list od Emily? No zapewne tak.;3 Jestem strasznie ciekawa, o co w nim chodzi...
    4. Louis i Emily jeszcze się nie widzieli, tak? Tak. Więc pierwszy raz zobaczą się na ślubie. Ciekawe, jaka będzie ich reakcja. Jaka będzie reakcja Ems na Jessice. Znając Em, to nagada jej chui wie co a ta pójdzie z płaczem rozmazując się jak czarownica a Ems i Lou popatatajają na Lamorożcu w siną dal! I będą żyli długo. I szczęśliwie!
    5. No mam nadzieję, że już niedługo każdy będzie ze sobą pogodzony, Kate i Emily dalej będą najlepszymi przyjaciółkami, Lou i Em będą ze sobą i będzie tak, jak na początku! Tzn nie definitywnie na początku, tak w środku. :)) Pamiętam początek...Ach. Stare, dobre czasy.. No, więc. To chyba koniec.
    Ale żem się rozpisała.:)
    Mam nadzieję, ze kolejny będzie równie dobry jak ten i poprzednie.:) Pff. co ja mówię(piszę). Każdy Wasz rozdział jest świetny. :) Najlepszy blog ever! :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, coś czuje, że to będzie jeden z tych ważniejszych i niezapomnianych. Teraz już rozumiem Kate i w sumie od początku wiedziałam czemu ona się z nią 'przyjaźni' to wszystko dla Lou. Louis zrobił dokładnie to samo co Emily zadając się z Jackiem, więc Ems nie ma prawa mu mieć czegoś za złe. Uważam, że dumę czasem trzeba chować do kieszeni i jak oni będą ciągle tacy 'dumni' to do niczego nie dojdą. Boszeee... Najpierw sam wymyśla Jessice, a potem na nią narzeka, no nie dogodzisz xDD Jestem cholernie ciekawa co jest w tym liście, nie potrafię zgadnąć co w nim się kryje, a chce to wiedzieć !!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle wspaniały, czekam aż w końcu wszyscy się pogodzą, a Jess wyparuje do atmosfery!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hejka :* Na początku sorka że nie pisałam wcześniej, ale nie miałam za bardzo czasu :x. No ale przejdę do rozdziału ;).. CUDOWNY jak zwykle z resztą <3.. Powiedz mi proszę co się dzieje z Kate? Nie poznaje dziewczyny ;/ Wiem że przeprowadzka Ems wiele zmieniła, ale przecież dla niej też to był okropny ból ;c No nic.. AAAA JESSICA! -.-' Jej imię sprawia u mnie odruchy wymiotne.. tapeciara wpierdzieliła się w życie Lou.. Rozumiem był samotny..ale jakby chciał to by znalazł sposób skontaktowania się z Emily.. kur*a przecież ona cały czas z Harrym gadała ! .. grr zła jestem..;/ Nie wytrzymam z nią ! Z Margi i potejtosa da się jeszcze pośmiać bo one głupie ! A nad nią to tylko użalać się zostało.. co innego? no!...Grrr! Znowu nas trzymasz w niepewności ! :D Ciekawe co w tym liście tam pisze.. no nie wiem, nie wiem :D Ja chcę już ślub LANIELLE <3 Coś czuję że będzie się działo! I coś czuję, że czuję dobrze xD No nic.. muszę czeeekaać *_* KOCHAAAM ♥
    Daria xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział wspaniały, jak zwykle! Jestem cholernie ciekawa co Em napisała w tym liście.. Aww.. Z niecierpliwością oczekuję kolejnego rozdziału. No i chce ten ślub już! No bo czuję, że wydarzy się na nim coś niesamowitego.

    Zapraszam do siebie : http://iloveyousomuch-lullaby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział wspaniały jak wszystkie . *-*
    Myślę , że ten list będzie od Emily . ; 3
    Czekam na następny rozdział . <3
    Kocham tego bloga i świetnie piszesz . ♥ :D

    OdpowiedzUsuń
  11. http://milosci-pobudzenie-zmyslow.blogspot.com/ sorki za spam

    OdpowiedzUsuń
  12. piękny wpis! *.* Serdecznie zapraszam do mnie na: http://carrotsx3.blogspot.com/ ;) Zachęcam do wyrażania opinii w komentarzach i obserwowana. ^^ Pozdrawiam. ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudowny jak zawsze <3 już nie mogę doczekać się następnego rozdziału xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Zakochałam się. *-*
    Zioooom, nie jestem lesbijką. W blogu się zakochałam... ; p
    Okej, rozdział jak zwykle zajebisty, kocham go czytać, zawsze poprawia mi humor, a w niektórych momentach płaczę i śmieję się naraz. ;D
    Strasznie podoba mi sie to, że to nie jest cały czas jak telenowela, tylko dużo się dzieje i w ogóle.
    Kocham Wasze poczucie humoru i żarty. Piszcie dalej i oby było jak najwięcej rozdziałów.
    Weny życzę : 3
    + Jak Wam się będzie nudziło to zapraszam tutaj http://believe-in-your-sweet-dreams.blogspot.com/ . Dopiero zaczęłam i mam nadzieję, że się spodoba. Liczę na szczere opinie. ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny. ♥
    Ech znam jedną Jessicę.. Tapeciara i klei się do każdego chłopaka. ; /

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie chce mi się zbyt dużo pisać, bo nie mam ostatnio na nic ochoty, więc napiszę tylko: WOW .!

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział mega .! Jak zwykle ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  19. *_* kocami wasze opowiadanie przeczytałam całe kilka dni kocham was <3 czekam na nexta !

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny i czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  21. cudowny daj kolejny rozdział XX

    OdpowiedzUsuń
  22. jak zwykle zarypiaste:P no po prostu nie mogę przestać o tym myśleć i oczywiście czekam na nexta:))

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam tego bloga ;)
    Dopiero niedawno zaczęłam go czytać i bardzo mi się podoba ;D
    Nie mogę się już doczekać kolejnego rozdziału ;D
    ps. te wasze wrzuty są normalnie rozbrajające ;P

    OdpowiedzUsuń