piątek, 29 marca 2013

Rozdział 37


Nie spodziewałam się Kate u siebie w domu. Zbiła mnie z tropu. Dobrze wiedziała, że nie będę z nią rozmawiać. Mam swój honor i swoją dumę. „Ty też nie nosisz serduszka” bullshit. Mam je cały czas na szyi. Zdenerwowałam się i to bardzo. Siedziałam na kanapie, gdy do domu wpadł Harry.
- Ej, pod drzwiami leżało to coś – powiedział i podał mi pakunek. Pisało, że od Kate. Uhu! Wesołych świąt, trololo. Za późno. Honor i duma to moja chluba. Ja nie mogę. Otworzyłam paczkę i znalazłam album. W środku było pełno naszych zdjęć.
- Uroczo – westchnął sztucznie Harry i pocałował mnie w głowę, po czym poszedł robić kanapki. Pod powiekami poczułam łzy. Ale… to niczego nie zmieni. – Wybaczysz im?
- Ja im nie mam czego wybaczać – powiedziałam i dałam upust emocjom. Styles odłożył chleb i usiadł obok mnie, przytulając z całej siły. – Widzisz, podjęłam decyzję.
- Zostaniesz moją żoną? – zapytał z nadzieją w oczach, a ja parsknęłam śmiechem.
- Nie! Po prostu… nie będę z nimi rozmawiać. Żeby znów nie narobić im przykrości. Wiesz, ja mam taki talent do ranienia ludzi. Wszystko jest z mojej winy, znowu – powiedziałam, a Harry załapał mnie za podbródek i spojrzał mi w oczy.
- Wiesz, że oni próbują całą winę zrzucić na ciebie prawda? Ale nigdy nie pomyśleli o tym jak ty się czujesz. Są … lub byli moimi przyjaciółmi, ale całkowicie nie pochwalam tego, że odwrócili się od ciebie. Nie napisali nawet smsa, nic. Wierz mi Emily, twoja wina też tu jest, ale oni nie są święci – powiedział, a ja przytuliłam go z całej siły. Może miał rację, sama nie wiem.
                                                                  *
Zostały 3 dni do ślubu Lanielle. Chciałam pomóc, ale naprawdę nie miałam siły pokazywać się nikomu na oczy. Robiłam obiad, gdy do domu wpadł wściekły Harold.
- Jezus Maria, człowieku, pszczoły cię w dupę użądliły, że taki zły jesteś? – zapytałam, a on tylko rzucił torbę i usiadł na krzesełku przy blacie.
- Kate! – wysyczał przez zamknięte usta, a ja podrapałam się po głowie.
- Nie, Emily – powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko do niego.
- Poszedłem do ich domu, żeby wziąć parę rzeczy. No i Kate dała nam kazanie, gdzie byliśmy jak Lou cierpiał i dlaczego się jej czepiamy. Ona chcę wiedzieć? – powiedział i wpadł w jakąś furię. Okok robi się trochę dziwnie. Wyjął telefon i wybrał numer Kate, ale nie odebrała, więc nagrał się na skrzynkę. – Gdzie byłem jak Tommo był smutny? Zajmowałem się Emily, bo cierpiała przez tego cholernego Louisa, który kurwa mać, nie raczył do niej zadzwonić. On jest biedny? A pomyślałaś, kurwa o niej, że była sama w Polsce, a ty miałaś tu przyjaciół? Nie! Więc odczep się! – krzyknął do słuchawki i rozłączył się, a ja stałam jak wryta i wpatrywałam się w niego. – No co? Poniosło mnie.
- No właśnie widziałam! Nie przesadzasz aby troszeczkę? – zapytałam, a Harry puścił mi oczko.
- Nie, ani o gram – powiedział i zaczął się śmiać. Zawtórowałam mu i nałożyłam nam obiad na talerz. Nie wydaję mi się, że pomysł z nakrzyczeniem na Kate był dobry. Teraz jeszcze oni pokłócą się przeze mnie. Fak.
                                                                *
No i nastąpił ten wielki dzień. TAM TAM TAM! BUM! Ślub już dzisiaj, jestem taka podekscytowana. Nie mogłam w nocy spać. Gdy zobaczyłam, że na zegarku jest 10 rano, wyrwałam się z łóżka i pobiegłam do pokoju Harrego. Rzuciłam się na niego i zaczęłam nim trząść.
- Wstawaj człowiecze! To już dziś! – powiedziałam, a on nagle podniósł się do góry.
- Zostałem ojcem!? Urodziłaś już?! Jezus Maria, przepraszam, nie chciałem! – powiedział i złapał się za głowę. Zaczęłam się śmiać i walnęłam go w ramię.
- Nie czubku! Dziś ślub Liama i Danielle! – zapiszczałam, a loczek pocałował mnie w policzek. Zeskoczyłam z łóżka i poszłam się szykować. Wzięłam prysznic i obwinięta ręcznikiem weszłam do swojego pokoju. Wysuszyłam włosy, ubrałam białą bieliznę i po długich przemyśleniach, wybrałam ten zestaw. Pomalowałam szybko paznokcie, podkreśliłam oczy czarną kredką i tuszem do rzęs. Maznęłam usta kremową szminką i zabrałam się za robienie fryzury, która po chwili była już gotowa i wyglądała mniej więcej tak. Nałożyłam na ręce bransoletki, założyłam wisiorek, który dostałam od Louisa na 19 urodziny, na szyję i gotowa spojrzałam na zegarek.
- CO KURWA?! JAK TO 13:00?! – krzyknęłam i biegiem zeszłam na dół, gdzie czekał już Harry. Wow, on wygląda… jak ciacho! Kiedy usłyszał, że idę, podniósł głowę do góry i na mój widok, zachwiał się lekko.
- Emily … wyglądasz… przepięknie! – powiedział i pocałował mnie w policzek. Zarumieniłam się lekko i szturchnęłam go.
- Ty mi tu oczu nie zamydlaj! Szybko, musimy jechać! – powiedziałam i pociągnęłam go za sobą. Zamknęłam drzwi od mieszkania i wsiadłam do auta, po czym odjechaliśmy z piskiem opon.
                                                            *20 minut później*
No i co?! Jak zwykle Emily Sparks musi robić wejście smoka, tym razem nie planowane. Zaparkowaliśmy przed kościołem i wyskoczyłam z auta jak oparzona. Na szczęście spóźniłam się tylko 5 minut. Wbiegłam do kościoła i nagle wszyscy odwrócili wzrok na mnie. Nawet ksiądz, o boże.
- Dzień dobry! Przepraszam za spóźnienie bo ten … mój kot… wpadł pod kosiarkę i musiałam mu futro przyklejać z powrotem – powiedziałam i usłyszałam śmiech Nialla. Boże, jak dobrze to słyszeć! Szybkim krokiem zajęłam miejsca na krześle, za parą młodą tuż obok … Louisa. Jak to!? To on jest świadkiem?! Poprawiłam sukienkę i nachyliłam się do Liama i Dani, która wyglądała przepięknie!
- Kochani, przepraszam!- wyszeptałam, a Liam parsknął śmiechem.
- Nic się nie stało, a wymówka była bardzo wiarygodna – powiedziała Danielle, a ja klepnęłam ją w ramie. Ksiądz odchrząknął więc zamilkłam i usiadłam na swoim miejscu. Msza się zaczęła, a ja starałam się skupić na ołtarzu, jednak moje oczy wędrowały w stronę Louisa. Jak one mogły, przecież im zakazałam! Westchnęłam lekko, gdy usłyszałam cichy szept Tomlinsona.
- Cześć – wymamrotał, a ja odwróciłam głowę w jego stronę. Wyglądał świetnie. Perfekcyjnie skrojony garnitur i ten uśmiech … kocham ten uśmiech. – Jesteś piękna. Wyglądasz idealnie – wyszeptał i uśmiechnął się z zakłopotaniem. Zarumieniłam się i wyglądałam teraz jak burak, świetnie!
- Cześć. Dziękuję, ty też wyglądasz… całkiem przyzwoicie – powiedziałam i zarumieniłam się jeszcze bardziej. Przygryzłam lekko wargę i spojrzałam mu prosto w jego niebieskie oczy. Louis uśmiechnął się do mnie słodko i poczułam jego dłoń na mojej, a potem nasze palce złączyły się mocnym uścisku.
- Wiesz, że teraz my też bierzemy ślub? – zapytał, a ja spojrzałam na niego zdezorientowana. – Jeśli dwie osoby, trzymają się za ręce podczas czyjegoś ślubu, oni też biorą go, tylko raczej w przenośni. Jeśli chcesz mogę puścić twoją rękę…
- Nie. Nie puszczaj – wyszeptałam, a Louis uścisnął ją jeszcze mocniej. Nagle usłyszałam chrząknięcie i zobaczyłam zdenerwowanego księdza.
- Nie wiem czy wiecie, ale ja tu prowadzę ślub. Przestańcie gadać! – wysyczał ksiądz, a Louis parsknął śmiechem.
- Przepraszamy, ja tylko tłumaczyłam mu co to jest pas cnoty – powiedziałam na cały głos, a za sobą usłyszałam śmiechy Kate, Nialla, Harrego i Zayna. Zaraz za nimi zaczęli się śmiać Liam i Dani. Ksiądz odchrząknął tylko i powrócił do prowadzenia mszy. Po 30 minutach Lanielle, wreszcie, oficjalnie zostało małżeństwem! Wszyscy wyszliśmy przed kościół gdzie parzę młodej zaczęto składać życzenia. Nagle poczułam rękę na swoim ramieniu i obróciłam się. Przede mną stał przepiękny Niall we własnej osobie!
- Emily! – krzyknął i rzucił się na mnie, przytulając mnie mocno. Odwzajemniłam uścisk i zaśmiałam się delikatnie. Niall pocałował mnie w policzek i złapał za rękę. Chyba chciał coś powiedzieć, jednak Kate pociągnęła go za ramię i pokazała mu jakąś kopertę. Skądś ją kojarzę… nevermind. Kiall odszedł na bok, a do mnie podszedł Zayn.
- Kocie! – krzyknął i złapał mnie w pasie po czym okręcił mnie wokół własnej osi. Zaczęłam się śmiać.
- Zayn, misiek, postaw mnie na ziemię! – krzyknęłam ze śmiechem, aż w końcu Malik posłuchał i mnie postawił. Przyjrzałam mu się uważnie. Wyglądał świetnie! Przywitałam się również z Perrie, gdy nagle w naszą stronę podszedł Louis i ta jego no… Jessica.
- Emily, poznaj Jessice, moją dziewczynę. Jess to jest właśnie Emily – powiedział Tommo i uśmiechnął się do mnie szczerze. Czy on próbuje we mnie wzbudzić zazdrość? OH LOUIS. GAME ON.
- To ta co złamała ci serce misiu? – zapytała tandeciara, a ja uśmiechnęłam się wścibsko.
- Mogłabym mu je złamać, jeżeli by je miał i potrafił okazać trochę współczucia. Emily Sparks. Dla przyjaciół Ems. Dla znajomych Emily. Dla ciebie pani Sparks – powiedziałam i zarzuciłam włosami na bok. Harry, który właśnie podszedł do nas, przytulił mnie od tyłu i położył głowę na moim ramieniu. W oczach Louisa pojawiły się ogniki złości i zazdrości, co tylko rozśmieszyło Harrego, który pocałował mnie w policzek. Louis puścił rękę tego plastiku i podszedł do mnie.
- Mógłbyś ją puścić na chwilę? – zapytał, a Harry pokiwał głową i pocałował mnie w czoło, po czym odszedł od nas w stronę Zayna i Perrie. – Możemy pogadać?
- Nie mamy o czym – powiedziałam i uśmiechnęłam się sztucznie do niego. Chciałam odejść jednak złapał mnie za rękę. Poczułam jak łzy zbierają się w moich oczach.
- Jak to nie mamy o czym? Nie widzieliśmy się dwa miesiące! Pojechałaś sobie i zachowałaś się jak szczeniak! Chciałem o tobie zapomnieć. Chciałem cię z nienawidzić. Ale nie potrafiłem, bo cię kocham rozumiesz? Jesteś dla mnie wszystkim!
- Wszystkim!? Cholera jasna, Louis! Popatrz na siebie. W kościele, zachowywałeś się tak jak kiedyś. Nasze ręce splecione, razem. A potem przyszedłeś z tą swoją Jessicą i chwaliłeś się, że jest twoją dziewczyną! Skoro mnie kochasz to czemu nie zadzwoniłeś?! Ani nie odbierałeś telefonów ode mnie! Nie pisałeś! Nic. Wiem, że w tym wszystkim jest moja wina. Ale kurde… nie napisałeś mi nawet ”wesołych świąt”. Ani ”szczęśliwego nowego roku”. Ani nawet ”spierdalaj”. Wolałabym to, niż kompletną pustkę – powiedziałam, a po moich policzkach potoczyły się łzy. Louis stał przede mną jak oniemiały i również miał łzy w oczach. I wciąż trzymał mnie za ręce.
- Mnie też było ciężko …- wyszeptał, a ja wyrwałam ręce z jego uścisku.
- Nie wydaje mi się – powiedziałam i pokazałam palcem na Jessicę, po czym odeszłam w stronę Harrego. Wszyscy zaczęli się już rozjeżdżać do sali weselnej. Louis jednak podbiegł do mnie i odwrócił w swoją stronę.
- Masz mój naszyjnik – wyszeptał i spojrzał na mnie.
- Ale ty za to nie masz mojego – odpowiedziałam, a on tylko uśmiechnął się do mnie i wyciągnął zza koszuli naszyjnik serduszko z naszym zdjęciem. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Noszę go odkąd mi go wysłałaś. Wiesz, że cię kocham prawda? Nigdy, żadnej dziewczyny tak nie kochałem jak ciebie. I myślę, że właśnie dla tego zachowuje się tak a nie inaczej. Jestem zazdrosny. Jestem zakochany do szaleństwa – powiedział i oparł swoje czoło o moje. Pokręciłam głową i odsunęłam się od niego.
- Przeproś ode mnie Liama i Dani. Nie idę na weselę – powiedziałam i odwróciłam się na pięcie. Wsiadłam do jednej z taksówek zarezerwowanych dla gości i spuściłam głowę. – Do parku na Road Street – powiedziałam do taksówkarza i ruszyliśmy. Zobaczyłam jeszcze Louisa z załamaną miną i Kate, która miała łzy w oczach. Ha! Pewnie przeczytała list. Odwróciłam się z powrotem i otarłam łzy z mojego policzka. Myślcie sobie co chcecie. Ale… ja i Louis, nigdy nie będziemy razem. On jest z innego świata, a ja z innego. Ciągle się kłócimy, a jeśli tego nie robimy, to wtedy mamy te ciche dni. Niby jest okay… a za chwilę, znów ze sobą nie rozmawiamy. Jemu potrzeby jest ktoś, kto będzie dla niego dobry. Może właśnie ta Jessica? Sama nie wiem. Samochód zatrzymał się, zapłaciłam kierowcy i wysiadłam. Okryłam się szczelniej płaszczem i usiadłam na jednej z ławek.
- Życie to gówno – wymamrotałam i spojrzałam na swoje szpilki.
- Niby dlaczego? – usłyszałam czyjś głos i nad sobą ujrzałam sympatyczną twarz staruszka, uśmiechającą się do mnie. – Wolne tutaj?
- Tak, proszę siadać – powiedziałam i odsunęłam się kawałek. Staruszek usiadł obok mnie i przyjrzał mi się uważniej. – Miał pan kiedyś tak, że kochał pan jakiegoś chłopaka bardzo mocno z wzajemnością, ale dla jego dobra, nie chciał pan z nim być?
- Wiesz młoda damo… ja raczej miałem tak z kobietą, ale to taki szczegół – powiedział, a ja parsknęłam śmiechem. – Była kiedyś taka Wirginia. Była spełnieniem moich marzeń. Piękna, zabawna, inteligentna i z uroczym uśmiechem. Kochałem ją, najbardziej na świecie. Ale… ona była bogata, a ja biedny. Byliśmy z różnych światów. Jednak postanowiliśmy spróbować. I ciągle się kłóciliśmy mimo tego, że kochaliśmy się bardzo, bardzo mocno. I w końcu postanowiłem zostawić ją, żeby jej więcej nie ranić. Wyjechałem z kraju, a gdy po 5 latach wróciłem, ona była już mężatką. Więc posłuchaj mnie uważnie skarbie: nie zawsze to co wydaje nam się słuszne, takie jest. Czasami, możemy więcej stracić niż zyskać – zakończył mężczyzna, a ja pokiwałam głową ze zrozumieniem. Wstałam z ławki i złapałam szybko taksówkę.
- Dziękuję panu. Bardzo pan mi pomógł – powiedziałam, a staruszek uśmiechnął się tylko i ruszył w swoją stronę. Wsiadłam szybko do pojazdu i podałam mu adres sali w której odbywało się wesele. Po 10 minutach byłam już na miejscu. Wkroczyłam do sali i to co zastałam zbiło mnie z nóg – Louis klęczał przed Jessicą z pierścionkiem. Wszyscy zwrócili się w moją stronę, a Louis podniósł się z ziemi i z przestrachem spojrzał na mnie. Wdech wydech.
- O! Jak miło! Widzę żenić się będziesz! Nie no super. Zawsze o tym marzyłam – powiedziałam i przygryzłam wargi. Tylko nie płacz, tylko nie płacz. Harry podszedł do mnie i zarzucił mi rękę na ramie.
- On ćwiczył na niej bo …- zaczął Harry, ale Louis rzucił się na niego, tym samym go przewracając.
- ZAMKNIJ SIĘ CHŁOPCZE! – krzyknął do niego Lou, a Styles zaczął się śmiać.
- O co tu chodzi? – zapytałam, a Louis stanął przede mną i uśmiechnął się.
- Ćwiczyłem do teledysku, naszego nowego… wiesz… takie tam oświadczyny i w ogóle – powiedział Tommo, a Harry zaczął się na zwijać ze śmiechu. To samo Kate, Niall, Zayn, Perrie i Liam oraz Dani.
- Nie wierzę ci!
- On … ćwiczył na niej bo chciał … - zaczął Harry między napadami śmiechu, ale Kate odchrząknęła.
- Naprawdę Emily, taka jest prawda. On przed chwilą rzucił Jessicę, wszyscy się cieszymy tak po za tym, no i poprosił, żeby z nim przećwiczyła do tele… hahaha…. dysku – powiedziała Kate, a ja spojrzałam na nich.
- Niech wam będzie – wymruczałam, a kapela zaczęła grać i znów wszyscy goście zaczęli się bawić. Harry chyba pogodził się z Kate bo szli obok siebie i śmiali się z tej sytuacji, wydaje mi się, że tu wcale nie chodzi o teledysk, no ale okay. Zayn z Perrie poszli na parkiet, gdzie tańczyła para młoda. Niall i Kate, również poszli zatańczyć. Harry wyprowadził na zewnątrz Jessice i wrócił z powrotem, po czym porwał do tańca jakąś staruszkę.
- Harry co raz starsze sobie bierze. Nie długo jego próg to będzie 69+ - powiedział Louis, a ja zaczęłam się śmiać. Nagle poczułam silną chęć przytulenia go. Rzuciłam się Louisowi na szyję, a ten ze zdziwieniem objął mnie mocno. – Tak cholernie mi tego brakowało.
- Mnie również. – powiedziałam i poszliśmy na parkiet. Puścili wolną piosenkę, więc objęłam Tommo za szyję i ukryłam swoją twarz w zagłębieniu na jego szyi. Ręce Louisa objęły mnie w pasie i przysunęły blisko do siebie.
- Przepraszam cię za wszystko – wyszeptał mi do ucha, a ja uśmiechnęłam się do niego i odsunęłam kawałeczek.
- Ja też przepraszam – powiedziałam, a Louis odgarnął kosmyk moich włosów z czoła.
- Kocham cię Sparks – wymruczał, a ja uśmiechnęłam się słodko do niego.
- Ja ciebie też kocham Tomlinson – powiedziałam, a Lou złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Cholera jasna! Jak ja go kocham!
                                                          *Oczami Nialla*
Tańczyłem właśnie z Kate i cały czas przyglądałem się Emily i Louisowi. Tak chciałbym, żeby byli razem!
- Śmiesznie wyszło z tymi oświadczynami – powiedziałem do Kate i parsknąłem śmiechem. Pocałowałem ją w usta i przysunąłem bliżej siebie.
- Jeśli Ems się dowie, że on ćwiczył na Jessice, bo chcę się jej oświadczyć, to Louis nas zabiję, a Emily wpadnie w taki stres, że nie będzie mogła przestać się śmiać. Emily Tomlinson. To będzie piękne! – powiedziała brunetka, a ja uśmiechnąłem się do niej. – Zobacz, całują się!
- Faktycznie! – powiedziałem i zobaczyłem złączone usta Emily i Tommo. Kate, zaczęła się cieszyć, a ja znów się zaśmiałem. – Ten list od Emily…
- Czyli jednak wszystko nam szczegółowa wyjaśniła. Pewnie myślała, że nie zobaczymy się wcześniej niż na weselu, a przedtem przeczytamy ten list i zrozumiemy dlaczego wyjechała. Gdyby dała nam go wcześniej… wszystko byłoby jak dawniej.
 - Pewnie tak, ale, wszystko dobre co się dobrze kończy! – powiedziałem, a Kate podarowała mi soczystego buziaka. – Kocham cię.
- Ja ciebie też kocham – powiedziała i wtuliła się we mnie. I dla tego kocham wesela! Haha!
                                                    *Oczami Emily*
Piosenka się skończyła, a ja ostatni raz pocałowałam Louisa.
- Gdzie idziesz? – zapytał i złączył nasze dłonie.
- Chcę pogadać z Kate – powiedziałam, a Louis natychmiast mnie puścił.
- To już! Wynocha!
- Idiota!
- Wiedźma!
- Palant!
- Przemądrzalec!
- Czubek!
- Kocham cię! – zakończył Louis, a ja zaczęłam się śmiać.
- Ja ciebie też kocham głupku – powiedziałam i wystawiłam mu język, na co poruszał zabawnie brwiami. Podeszłam do Kate i Nialla całujących się i odchrząknęłam.
- Ej jaszczureczki! Skończyć tą wymianę DNA, bo chcę zabrać na chwilę Kate – powiedziałam, a Niall parsknął śmiechem i pocałował mnie w policzek, po czym dołączył do śmiejących się 1D. Złapałam brunetkę za rękę i pociągnęłam ją na zewnątrz. Stanęłam przed nią i westchnęłam głęboko.
- Przepraszam. Za wszystko. Brakowało mi ciebie i w ogóle … wiesz, że jestem kiepska w przeprosinach! – powiedziałam, a Kate otarła łzę z policzka.
- Ja ciebie też przepraszam! Tęskniłam za tobą! – powiedziała i rzuciłyśmy się sobie w ramiona. Potem z uśmiechem na ustach weszłyśmy do sali i zobaczyłyśmy… Nialla i Louisa tańczących macarene.
- EEEE…. Nie było nas może 5 minut, a wam już odpierdala? – zapytałam, a Louis zaczął robić shimmy jimmy torsem. Wybuchnęłam śmiechem i spojrzałam na Kate, która spuściła głowę i powtarzała ciągle: „Nie to nie może być mój chłopak” HAHA! Znów jest dobrze! Złapałam Kate za rękę i pociągnęłam na parkiet. Po chwili my i 1D zrobiliśmy grupowy uścisk. Kurde … aż się wzruszyłam!
                                                          *5 godzin później* 
- I mama kopie rów, tata kopie rów, dziadek nie kopie, bo ma zepsuty kręgosłup, bo musiał zrobić dzieci w babci, hej, hej, hej! – zaczął śpiewać Harry, a ja walnęłam się w głowę. Co za czub! Większość się już zmyła, została tylko najbliższa rodzina i przyjaciele. No i guru seksu czyli ja.
- Emily, może pojedziemy już do domu? – zapytał Louis, a ja pokiwałam głową. Pożegnałam się z Kate i resztą i złapałam Louisa za rękę, po czym wyszliśmy z sali. Wsiedliśmy do taksówki i podaliśmy adres mojego mieszkania. Po chwili byliśmy już na miejscu. Otworzyłam mieszkanie i uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Zapraszam panie Tomlinson. Daj mi 15 minut, idę się umyć – powiedziałam i wpadłam jak burza do łazienki. Umyłam się, zmyłam makijaż i wysuszyłam włosy. Wyskoczyłam z łazienki i wpuściłam Louisa. Usiadłam przed toaletką i zaczęłam czesać włosy, a po chwili z łazienki wyszedł ( w samych bokserkach, omnomnom) Louis i przytulił mnie od tyłu.
- Wiesz Emily, masz bardzo ładne łóżko… może je przetestujemy? – zapytał i zaczął całować moją szyje, a ja w odpowiedzi uśmiechnęłam się łobuzersko. Chyba każdy wie, co działo się potem?
                                                                   *Rano*
Obudziłam się z lekkim bólem głowy. Mówiąc lekkim mam na myśli, kurwesko dużym.
- Cześć kochanie – wyszeptał Louis i złączył nasze usta w pocałunku. Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam wzrokiem szukać mojej piżamy. No co tu dużo mówić… byłam w samej bieliźnie…
- Cześć skarbie, nie wiesz gdzie jest moja piżama? – zapytałam, a Louis zaczął się śmiać i pokazał na lampę. Spojrzałam w górę i faktycznie była tam! – Uhu! Wióry się sypały! – powiedziałam i ubrałam na siebie koszulkę Louisa, po czym postanowiłam iść do łazienki. Otworzyłam szeroko drzwi i…
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAA! ZAYN CO TY TUTAJ ROBISZ?! – wykrzyczałam przestraszona, a Malik podniósł się szybko do góry. Spał w wannie. Nagi. Czekaj, czekaj. Nagi?! – Ubierz. Się. Proszę. – wymamrotałam i wyszłam  pomieszczenia. Weszłam do kuchni, gdzie zastałam Nialla i Kate śpiących na posadzce. Harry był u siebie w pokoju, przynajmniej jeden normalny.
 - Wiemy co wczoraj robiliście – wyszeptała pół przytomna Kate, a ja parsknęłam śmiechem. – Zabezpieczyliście się chociaż?
- TAK, MAMO – powiedziałam poirytowana i zaczęłam się śmiać. Jak za dawnych, dobrych, powalonych, zboczonych, czasów! OOO YEAH!
                                                                      ***

Od autorki: Siemaneczkoooooooo! A więc, oto nowy rozdział. I jak? Mile zaskoczeni? Po pierwsze: dodaję dziś, bo potem nie będę miała czasu, bo Wielkanoc ;__; Wiecie, nie lubię tego święta. Zajączek wielkanocny, lata na LSD i roznosi prezenty, kurczaczki w koszyku nikogo nie dziwią, a ludzie po drodze do kościoła wyjadają kiełbasę z koszyków. Da fak? W każdym razie oto całkiem nowy, miły i mam nadzieję zajebisty, rozdział! Enjoy cupcakes - Maddie xxxxxx Limit = 25 komentarzy :) x
Ps: Wciąż zapraszamy na aska do postaci! http://ask.fm/purplesarcasm Love ya <3

26 komentarzy:

  1. super rozdział! Co tu dużo pisać: miałam świeczki w oczach!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, świetnie wreszcie coś dobrego :D
    http://ihateyouimissyouiloveyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahahahaaahahahah- cały czas gdy to czytałam (i nadal to robię) się śmiałam, a rodzice się dziwnie na mnie patrzeli. Z chęcią przeczytam to jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze.... Takze jest G.E.N.I.A.L.N.Y.!!!!!!!!!! Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeden z najlepszych rozdziałów.C:. W sumie nie, każdy jest najlepszy! Cóż tu dużo mówić? Wszystko jest git, wszyscy pogodzeni, Jessiki nie ma, wyjebali ją w chuj daleko, jestem w chuj przeszczęśliwa, no, Lanielle to już ofic małżeństwo, niedługo będzie (zapewne) ślub Ems i Lou.. No jest zajebiście!
    "Dla przyjaciół Ems, dla znajomych Emily, dla ciebie pani Sparks.." -najlepsze! :D
    No, nie wiem co tu pisać... jutro byłabym bardziej twórcza, ale nie mogę czekać do jutra :)
    Soł, czekam z niecierpliwością na następny! :)
    Jako, iż jest po 22, wypadałoby napisać coś na dobranoc, soł... Dobranoc ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Omomomomomomom. Jaj ja kocham szczęśliwe zakończenia, oby tak dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. AAAAAAA♥ <-- Takim oto wyrażeniem chcę zacząć ten zdumiewający (LOL) komentarz! JAKŻE PRZEPIĘKNA NIESPODZIANKA! Rozdział pojawił się wcześniej.. kaebfaekfbe <3 Super! A wgl jaki za*ebisty rozdział! <3 Teraz mogę powiedzieć... OD POCZĄTKU WIELKIEGO PLANU LOU WIEDZIAŁAM ŻE ON SIĘ JEJ OŚWIADCZY ! WIE-DZIA-ŁAM ! xD Może to dziwne.. ale jestem przez to dumna xd Piżama na lampie? Ouu... no to się działo.. ale jedno mnie intryguje.. dlaczego w domu Ems byli wszyscy skoro tam mieszka tylko Harry i ona? (I Lou) <-- awww♥ Ale widząc po tym stanie wszystkich.. (nagi Zayn o__0) musiało być grubo! Jak to na weselach bywa ;') No.. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału (ale jestem niecierpliwa xD) KOCHAM ♥♥
    Daria xx

    OdpowiedzUsuń
  7. rozwaliło mnie to, jak Hazza wygarnął Kate :D nie lubię jak się kłócą, ale miał rację :c grunt że dobrze się skończyło :D
    hahahahahah, 'dla ciebie pani Sparks' hahahahah, szczerze mówiąc, to liczyłam na jakąś ciekawą wymianę zdań, ale to też było dobre XD hahhaha
    + o ślubie się nie wypowiem, albo dobra wypowiem: cieszę się ich szczęściem *.* LOL
    Sto lat sto lat sto lat sto lat niechaj żyją nam!
    Sto lat sto lat sto lat sto lat niechaj żyją nam!
    Niech żyją nam, niech żyją nam, w zdrowiu, w szczęściu, w pomyślności niechaj żyją nam XD
    jak będą mieć dziecko, to ja mam nim być XD huehuehue
    weselny klimat tak się zaczyna, jest biały welon a w nim dziewczyna, strumienie wódki i trochę wina, zarżnięta świnia XD hahahahah
    a, no i czemu nie pokazałaś Liama w garniaku? foch XD
    i sukienki Kate nie było i białej sukni Danielle też :c
    no i sukienki Dżesiki XD hahahahah to by była komedia :D
    dobra, nie wiem co więcej, świetny rozdział :D
    + to było ciut dziwne, ze wszyscy byli u Ems, ale fajnie, bo znów mają odpały a ja sobie sikam XD
    hahahahah, kocham <33
    Kina ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże zajebisty rozdział, dalej proszeee *__*

    OdpowiedzUsuń
  9. MEGA <3 czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  10. cały czas się śmiałam :D NEXT NEXT !!!

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny czekam na ekhem wiesz co ..u Katy i Niall'a XDDDDDDD zboczona ja xd

    OdpowiedzUsuń
  12. To jest takie zajebiste . *-* Nie mogłam przestać się śmiać . ; D Czekam na next . ; 3

    OdpowiedzUsuń
  13. Leżę i nie wstaje. Właściwie to piszę z grobu. Śmiałam się i śmiałam i śmiałam i śmiałam i to tyle. Dobrze, że Em i Lou znów są razem. Zacny rozdział, milordzie. Wciąż się śmieje z niczego. I w ogóle hahahahahahaha. No to pozdrawiam, całuję i co tam jeszcze. mam nadzieję, że szybko będzie kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  14. O Matkooo... Hahahaha! Czekam na next!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Oh Emily - szajbuska forever xDD Już cie ksiądz do kościoła nie wpuści, zobaczysz. Ślub Lanielle *_* tak długo na to czekałam. Trochę się dzieje w tym rozdziale, dom, Kate, ranek, Harry, spóźnienie, kościół, Louis, Jessica, park, dziadziuś, wesele, lipne oświadczyny, pogodzenie, upity Harry, dom, ehemm..., ranek. Trudno się trochę połapać XD Emily Tomlinson, to wcale nie będzie piękne, to biedzę najpiękniejsze na calutkim świecie :)) Już się doczekać nie mogę, teraz nie będę spać po nocach... Tak dobrze, że się już wszystko ułożyło, ale nie wiadomo co wy tam znowu wykombinujecie. To opowiadanie jest moim ulubionym z ręką na sercu to mówię, ponieważ opowiadanie mówi o tym co się wydarzyło w ciągu połowy roku, a tak wiele się wydarzyło, że czuje się jak by opowiadało o co najmniej 3 latach :D
    Pozdrawiam i wesołego alleluja, czy co tam i mokrego tego... poniedziałku lanego, czy tam mokrego, czy jak to się tam mówi, ja tam nie jestem dobra w składaniu życzeń xDD

    OdpowiedzUsuń
  16. łohoho....
    fajniutko
    Supcio rozdział i wgl
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  17. O ja... Ale zajebisty rozdział!!! Emily jak zawsze wymiata! oh YEA I te piosenki Harrego XD mam nadzieję że nie utyłaś podczas świąt, i szybko dodawaj nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trafiłam na twojego bloga nie dawno, a tak dokładnie to wczoraj. Poleciła mi go moja przyjaciolka, która nie czyta byle gowna, wiec zaczęłam czytać i tak sie wkrecilam, ze właśnie przed chwilka skończyłam czytać ;) twoje opowiadanie jest zajebiste ;) kocham Ems i jej boskie teksty :D a Harry i jego pioseneczki i wierszyki mmm cudo ;) czekam na kolejny rozdział ;)
    P.S.
    Zapraszam do mnie
    another-world-tomlinsonowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. zajebisty czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  20. świetny rozdział tak samo jak całe opowiadanie podoba mi się to że nie zanudzasz zawsze coś się dzieję i że piszesz długie rozdziały to też jest duży + :) czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  21. cudowny rozdział :* i popieram jednego anonimka :) ze no wiesz czekam na.....u Nialla i Kate XDDDDD czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  22. boski czekam na następny i popieram anonima wyżej :)

    OdpowiedzUsuń